Forum Wirtualnego Uniwersytetu Trzeciego Wieku




Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: badania naukowe
PostNapisane: niedziela, 2 sierpnia 2009, 14:11 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 24 listopada 2008, 11:09
Posty: 381
[flash=]Wygląda na to, że wizja świata z "Seksmisji" urzeczywistnia się na naszych oczach... (może mężczyźni powinni być pod ochroną? nie dość, że słabi psychicznie i szybko umierają to jeszcze wygląda na to, że w ogóle wkrótce staną się zbędni?.... )[/flash]

Żwawe plemniki z probówki

Czy sztuczna sperma spowoduje, że mężczyźni staną się zbędni?

Naukowcy od niemal 30 lat próbowali wyhodować sztuczną spermę. Żmudne wysiłki nie doprowadziły jednak do sukcesu. Dopiero w lipcu brytyjscy badacze z Newcastle ogłosili przełom.

Udało im się uzyskać w pełni ukształtowane plemniki, podobno całkiem żwawe. Te komórki rozrodcze zostały sfilmowane, tak aby każdy mógł podziwiać ich ruchliwość.

Publicyści jak zwykle goniących za sensacją mediów zaczęli stawiać pytania: Czy mężczyźni, którzy utracą funkcję reproduktorów, będą jeszcze do czegoś potrzebni? Czy świat nie zmieni się w feministyczną utopię, bez brutalnych samców, wojen, gwałtów i przemocy?

Sztuczna sperma to dzieło zespołu ekspertów, na czele których stoi prof. Karim Nayernia. Naukowcy pobrali komórki macierzyste z kilkudniowych ludzkich embrionów. Podczas tej procedury zarodki oczywiście zostały zniszczone. Dlatego badania nad komórkami macierzystymi budzą ogromne kontrowersje. Josephine Quintavalle z brytyjskiej organizacji Comment on Reproductive Ethics powiedziała, że obecny wyścig, aby wyleczyć każdy rodzaj niepłodności, to absurd. "Szaleństwem jest unicestwianie doskonale zdolnych do życia ludzkich embrionów, aby stworzyć inne zarodki, które prawdopodobnie będą zdeformowane. Jeśli posiadanie dzieci jest takie ważne, dlaczego odrzucamy aż tyle zdrowych embrionów?".

Komórki macierzyste przynajmniej teoretycznie mogą zmienić się w komórki każdej z 200 tkanek ludzkiego organizmu. Aby w laboratorium stały się pożądanymi, wyspecjalizowanymi komórkami, muszą zostać potraktowane przez odpowiednie czynniki wzrostu. Naukowcy starają się odkryć, jakie czynniki wzrostu powodują powstanie komórek każdej z tkanek. Badacze z Newcastle umieścili embrionalne komórki macierzyste w specjalnej pożywce i traktowali je kwasem retinowym, pochodzącym z witaminy A. Metoda okazała się skuteczna.

Około 20% komórek zmieniło się we wczesne formy plemników. Niektóre z nich (około 3%) nadal rosły, dzieliły się, zaczęły się poruszać. Zadowolony profesor z Newcastle podkreślał, że sztuczne plemniki są w pełni dojrzałe i funkcjonalne, mają odpowiednią ilość DNA. "Nasze komórki są haploidalne, mają główki, witki i pływają", powiedział prof. Karim Nayernia. Haploidalne, czyli mają tylko 23 chromosomy, w przeciwieństwie do diploidalnych komórek organizmu z 46 chromosomami. Sukces jednak nie był całkowity. Naukowcy z Newcastle próbowali uzyskać plemniki zarówno z żeńskich, jak i męskich komórek macierzystych. Komórki żeńskie mają podwójny chromosom X, męskie – po chromosomie X i Y. Męskie komórki rozrodcze udało się wyhodować tylko z komórek męskich.

Ten sam proces w żeńskich komórkach macierzystych zatrzymał się we wstępnym stadium. Prof. Nayernia i jego koledzy uznali to za dowód, że geny znajdujące się w chromosomie Y są niezbędne do tego, by plemniki dojrzały. Innymi słowy, teoretycznie można założyć, że kiedyś ludzkość będzie składała się z samych kobiet, ale męskość przetrwa przynajmniej w postaci chromosomu Y.

Jakość sztucznej spermy powinna być potwierdzona tylko w jeden sposób. Za pomocą wyhodowanych w Newcastle plemników należałoby zapłodnić żeńskie komórki rozrodcze i uzyskać ludzkie embriony. Na takie eksperymenty, które dr Frankenstein uznałby z pewnością za godne polecenia, nie pozwala jednak i tak liberalne brytyjskie prawo. Z pewnością dobrze, że tak jest. Kiedy prof. Nayernia pracował jeszcze w Niemczech, w Getyndze, za pomocą tej samej metody wyhodował sztuczną spermę myszy.

Zapłodnił nią mysie komórki jajowe i uzyskał embriony. Niestety, w rezultacie urodziły się gryzonie wyjątkowo karłowate albo gigantyczne, które szybko zakończyły życie. Nie ma powodów, aby sądzić, że podobna procedura z ludzkimi komórkami rozrodczymi przyniesie inne rezultaty.

Sukces brytyjskich badaczy wzbudził zazdrość kolegów, którzy od lat daremnie do niego dążyli. Trudności w wysiłkach na rzecz uzyskania sztucznych plemników obrazowo przedstawił Allan Pacey, androlog z Sheffield University: "Studia nad powstawaniem spermy są bardzo trudne, ponieważ tworzy się ona w jądrach, a nie możemy przecież odcinać jąder w celu prowadzenia badań".

Pacey uważa wytwarzanie sztucznej spermy za przedsięwzięcie o "monumentalnym" znaczeniu, wątpi jednak, czy naukowcom z Newcastle udało się tego dokonać. W przedstawionym artykule nie opisali bowiem szczegółowo budowy komórkowej czy zachowania domniemanych plemników. Podobnego zdania jest Miodrag Stojković, specjalista od komórek macierzystych, pracujący w centrum badawczym w Walencji. Wywodzi on, że badacze z Newcastle nie udowodnili, iż uzyskane przez nich sztuczne męskie komórki rozrodcze rzeczywiście funkcjonują.

Sceptycy zwracają uwagę, że Karim Nayernia i jego współpracownicy nie poinformowali o swym osiągnięciu na łamach prestiżowych magazynów naukowych, "Nature" czy "Science", lecz wybrali znacznie mniej szacowny periodyk "Stem Cells and Development". Nayernia broni się, twierdząc, że ostatnie pismo jest równie godne zaufania, natomiast redakcje "Nature" i "Science" domagały się, aby prowadził studia jeszcze przez trzy lata, zanim wyniki zostaną opublikowane, na co nie mógł przystać.

Naukowiec podkreśla też, że celem jego badań nie było stworzenie nowych technik reprodukcji czy wykreowanie ludzkich embrionów, lecz wyłącznie rozszerzenie wiedzy na temat powstawania spermy, co spowoduje postęp w terapii męskiej niepłodności i być może pozwoli niepłodnym parom na posiadanie dzieci, i to "własnych" genetycznie (a nie poczętych z komórek rozrodczych innych osób). Profesor Nayernia zwraca uwagę, że jego badania umożliwią także zrozumienie, w jaki sposób zanieczyszczenia środowiska szkodzą plemnikom. "Chłopcy, którzy zapadają na białaczkę, poddawani są chemioterapii i w jej wyniku stają się niepłodni. Być może w przyszłości uda się tego uniknąć", opowiada naukowiec.

Po opublikowaniu artykułu w "Stem Cells and Development" wielu niepłodnych mężczyzn zaczęło dzwonić do lekarzy z prośbą o wyjaśnienia i wszelką możliwą pomoc. Czy jednak rzeczywiście badania zespołu z Newcastle pomogą zwalczyć niepłodność? Komentatorzy zwracają uwagę, że mężczyzna, którego jądra nie wytwarzają plemników, nie może dostarczyć komórek rozrodczych do stworzenia zarodka. Teoretycznie możliwe jest, że embrion zostanie sklonowany przy użyciu materiału genetycznego pobranego ze skóry lub innej tkanki pacjenta. Do tej pory jednak nie udało się stworzyć ludzkiego zarodka przy użyciu takiej metody.

Prof. Nayernia przewiduje, że już za pięć lat możliwe będzie uzyskanie plemników z komórek męskiej skóry. Wzywa też ustawodawców, aby już teraz przyjęli prawa, umożliwiające taką procedurę.

Trevor Stammers, etyk z uniwersytetu w Twickenham, ostrzega, że w dalekiej przyszłości będzie dochodzić do kradzieży fragmentów skóry w celach reprodukcyjnych. Nie można wykluczyć, że w ten sposób sławny, przystojny aktor czy sportowiec wbrew swej woli zostanie genetycznym ojcem tysięcy dzieci na całym świecie.

Julian Savulescu, dyrektor Centrum Etyki Praktycznej w Oxfordzie, snuje szokujące scenariusze. W przyszłości naukowcy nauczą się wytwarzać nie tylko sztuczną spermę, lecz także komórki jajowe. Pozwoli to każdej parze na stworzenie tysięcy własnych embrionów. Obecnie uniemożliwia to ograniczona płodność kobiety. Wszystkie te embriony zostaną dokładnie prześwietlone genetycznie, a skłonności do wszelkich chorób dziedzicznych – wykryte. Para będzie mogła wybrać sobie dziecko naprawdę doskonałe. Savulescu jest jednak pewien, że za jego życia to się nie stanie.

Po sukcesie naukowców z Newcastle dziennikarze zaczęli zastanawiać się, czy wizja świata bez mężczyzn się spełni. Zachodzi przecież fenomen zmierzchu męskości. Kobiety są bardziej dynamiczne, odporne na stres i kryzys, lepiej wykształcone, nawet w patriarchalnym Iranie tworzą większość na uniwersytetach. Jakość spermy spada w większości krajów świata. Jeśli mężczyźni nie będą potrzebni jako dawcy komórek rozrodczych, do czego jeszcze mogą się przydać?

Oczywiście takie rozważania są czysto rytualne i powtarzają się przy różnych okazjach. Także obecnie panie, które pragną mieć dziecko bez udziału mężczyzny, mogą to osiągnąć bez większych problemów, przynajmniej w krajach Zachodu, rzadko jednak z takiej opcji korzystają. Prawie wszystkie autorki, także feministki, zgadzają się, że świat bez facetów byłby przeraźliwie nudny. Ostatecznie kto sprawi, że kobieta poczuje się pożądana i krucha, kto naprawi samochód lub przepędzi strasznego pająka z wanny?

Trudno ocenić, jakie znaczenie ma osiągnięcie naukowców z Newcastle. W każdym razie kolejna bariera w badaniach nad ludzką reprodukcją została przełamana. Za kilka lub kilkanaście lat konsekwencje tego sukcesu mogą być doniosłe.

Więcej seksu

Mężczyźni, którzy mają problemy z płodnością, powinni uprawiać więcej seksu. Do takiego niezwykłego wniosku doszedł australijski lekarz David Greening z prywatnej kliniki Sydney IVF. Wyniki badań przedstawił podczas konferencji Europejskiego Towarzystwa Ludzkiej Reprodukcji i Embriologii w Amsterdamie. Greening i jego koledzy badali 119 pacjentów, których nakłonili do codziennych miłosnych wysiłków. Okazało się, że po tygodniu u 81% uczestników eksperymentu ilość uszkodzonych plemników spadła o 12%. Do tej pory lekarze zalecali mężczyznom przygotowującym się do pobrania spermy przed sztucznym zapłodnieniem abstynencję. Starsi pacjenci przyjęli wyniki doświadczenia raczej niepewnie, natomiast młodsi uznali rady lekarzy, zachwalających zalety częstego seksu, za wyjątkowo roztropne.

http://wiadomosci.onet.pl/1568490,242,1,kioskart.html

_________________
Co raz to z ciebie jako z drzazgi smolnej
Wokoło lecą szmaty zapalone
Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny
Czy to co twoje ma być zatracone
Czy popiół tylko zostanie i zamęt
Co idzie w przepaść z burzą czy zostanie
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: badania naukowe
PostNapisane: wtorek, 4 sierpnia 2009, 14:15 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 30 listopada 2008, 12:20
Posty: 72
[quote="aleksander.kobylarek"][flash=]Wygląda na to, że wizja świata z "Seksmisji" urzeczywistnia się na naszych oczach... (może mężczyźni powinni być pod ochroną? nie dość, że słabi psychicznie i szybko umierają to jeszcze wygląda na to, że w ogóle wkrótce staną się zbędni?.... )[/flash]

:roll: :roll: :roll:

Artykuł na pewno kontrowersyjny
Z jednego punktu widzenia ,takie badania są ratunkiem dla uzyskania potomstwa genetycznie sprawdzonego,a z drugiej strony są przerażajace.Moja opinia o tym iż zabija się jedno życie dla poczęcia drugiego jest bezsensem .
Naukowcy z Newecastle na pewno kierują się procedurą jako materiałem badawczym.Jednak poza wszystkimi potrzebami badawczymi tworzenie nowego życia niesie za sobą wiele innych oczekiwań.
Nie ma miejsca w badaniach na całą gamę wyzszych emocji.A gdzież są ot choćby takie proste doznania jak: miłośc ,tęsknota,poczucie braku samotnośc wówczas życie nie odbywa się w ciszy ,duchowośc budowana na bliskości drugiej osoby po prostu napędzanie wzajemne dobrej energii.

Mam nadzieję ,że mężczyzni nie znikną nigdy z naszych myśli .
Jesteście nam potrzebni.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: badania naukowe
PostNapisane: wtorek, 16 marca 2010, 08:04 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 24 listopada 2008, 11:09
Posty: 381
Mózg i cała reszta
O tym, dlaczego nauczyciele szkół średnich dożywają późnych lat życia w pełni sprawności umysłowej, kto wymyślił pogląd, że wykorzystujemy tylko niewielki procent możliwości swojego mózgu i dlaczego na starość warto zasiąść nad krzyżówką z kieliszkiem czerwonego wina rozmawiamy z profesorem Jerzym Vetulanim z Instytutu Farmakologii PAN w Krakowie.

Żyjmy dłużej: Istnieje – powiedzmy to od razu – nieprawdziwy pogląd, że nie wykorzystujemy w pełni możliwości naszego mózgu. Skąd wziął się ten mit?

Prof. Jerzy Vetulani: Nie wiem, kto i kiedy po raz pierwszy pokusił się o takie stwierdzenie. Może powiedział to Albert Einstein, być może słynna amerykańska antropolog, Margaret Mead. Oboje wybitni uczeni, ale – nie ukrywajmy – dyletanci w dziedzinie neurologii. Dość powiedzieć, że mit został powołany do życia. Twórca nowoczesnej psychologii, William James, napisał w swojej książce „The Energies of Men” (nieprzetłumaczona na język polski – dop. red.), że używamy tylko naszych potencjalnych możliwości umysłowych i fizycznych. Zwolennicy takiego poglądu cytują doświadczenia amerykańskiego neurologa Karla Lashleya z lat 20. i 30. ubiegłego wieku, w których wykazał on, że po częściowym uszkodzeniu kory mózgowej szczurów, szybko powracały one do naturalnego zachowania. Czy był to jednak bardziej dowód na wykorzystywanie części możliwości mózgu, czy jego plastyczności?

Neurolodzy są na ogół zdania, że używamy całego mózgu. Proszę zobaczyć, jakie zmiany w osobowości oraz sprawności poznawczej i motorycznej wywołują drobne uszkodzenia spowodowane wylewem krwi do mózgu. Ale mit żyje, być może dlatego, że nie zauważa się, że wiele procesów przebiega w podświadomości, co nie znaczy, że neurony w nie zaangażowane nie muszą działać. Inna sprawa, że istnieją grupy neuronów dedykowanych do pewnych określonych czynności.

Ż.d.: Na przykład?

J. V.: Na przykład pewna grupa neuronów w korze potylicznej reaguje tylko na obraz twarzy lub konstrukcji przypominającej twarz. Pozostają w stanie gotowości, ale nie działania, kiedy oglądamy coś innego. To, że wszystkie neurony mózgu są potrzebne, widzimy na przykładzie osób o mózgu poniżej pewnego minimum, czyli upośledzonych umysłowo. Funkcje poznawcze w linii hominidów, których rozwój może być oceniany na podstawie użycia narzędzi czy technik, wzrastały równolegle ze wzrostem objętości mózgu. Wdzięcznym dla fantazji naukowych tematem są rozważania o aktywacji większej liczby neuronów, co miałoby zwiększyć potencjał intelektualny człowieka. Są to jednak tylko naukowe fantazje.

Ż.d.: Czy mózg ludzki starzeje się tak jak serce czy inne organy?

J. V.: Mózg rozwija się długo, przechodząc dwa dość dramatyczne okresy. Pierwszy to czas wielkiego wymierania neuronów na początku lat „nastu”. Wtedy ich liczba w korze mózgowej spada nawet o jedną trzecią, a dzieje się to w zażartej walce komórek nerwowych o prawo do pracy. Tylko neuron pracujący zdobywa środki na swoje utrzymanie. Teoria tego wymierania nosi nazwę „darwinizmu neuronalnego”, a jego skutkiem jest pozostawienie mniejszej liczby neuronów, za to lepiej odżywianych. Drugi okres to ostateczne zamknięcie budowy kory przedczołowej, siedliska czynności wykonawczych. Jeżeli tu coś się nie powiedzie, na przykład w wyniku niedoboru czynnościowego neurotrofiny BDNF, ujawnia się schizofrenia. Ten okres trwa mniej więcej do początku drugiej dekady naszego życia. Potem zaczyna się czas, w którym mózg ulega starzeniu jak wszystkie organy, ale nie musi się to wiązać z wyraźnym spadkiem zdolności poznawczych. Wykazano, że wprawdzie szybkość uczenia się spada z wiekiem, ale zazwyczaj uczący się w podeszłym wieku może osiągnąć ten sam poziom co młody człowiek, tyle że po dłuższym czasie.

Ż.d.: Pocieszające. Czy może Pan powiedzieć jeszcze coś optymistycznego na temat możliwości mózgu seniora?

J. V.: Owszem. Istnieją funkcje wręcz poprawiające się z wiekiem. To umiejętności lingwistyczne – zasób słów, lepsza artykulacja myśli. Również z wiekiem, zapewne w wyniku nagromadzonego doświadczenia, znacznie lepiej niż w młodości potrafimy oceniać ludzi. Starego profesora akademickiego student nie oszuka tak łatwo jak jego młodego asystenta. W późnym wieku, jeżeli starzejemy się zdrowo, zazwyczaj stajemy się pogodniejsi niż w młodości, a przynajmniej nasza kora mózgowa silniej hamuje reakcje na bodźce niemiłe, a bardziej pozwala się ujawnić reakcjom na bodźce przyjemne.

Słowniczek trudnych pojęć:

Neurony serotoninowe wydzielają serotoninę (5-HT) – pochodną aminokwasów, heterocykliczną aminę biogenną, substancję odpowiedzialną za przekazywanie impulsów nerwowych w synapsach między neuronami; niedobór tej substancji sprzyja rozwojowi chorób neurodegeneracyjnych.

Neurony cholinergiczne - głównym neuroprzekaźnikiem produkowanym przez te neurony jest acetylocholina

Glutaminian - kwas glutaminowy jest neuroprzekaźnikiem w synapsach nerwowych

Ż.d.: Czyli można powiedzieć, że starość mózgu się nie ima?

J. V.: To nie tak. Z wiekiem mogą się ujawniać niekorzystne zmiany związane z procesami degeneracyjnymi poszczególnych typów neuronów. Skutkuje to najpierw normalnymi dla wielu starszych osób objawami uszkodzenia pamięci, później łagodnym uszkodzeniem poznawczym (MCI – lekkie zaburzenia funkcji poznawczych), a w końcu w najgorszym razie otępieniem typu alzheimerowskiego. Uszkodzenia neuronów serotoninowych będą powodowały zwiększoną agresywność i – zwłaszcza u mężczyzn – niekontrolowane zachowania seksualne. Jednym z niewielu neurotransmiterów, których poziom na starość wzrasta, jest glutaminian, który staje się czynnikiem ekscytotoksycznym i – powodując szum informacyjny – zaburza percepcję i rozumowanie.

Ż.d.: Jak więc starzeje się mózg?

J. V.: W sposób złożony. Na poziomie morfologicznym obserwujemy zmiany wyglądu neuronów – ich wypustki dendrytyczne ulegają skróceniu, zanikają drobniejsze gałązki, zmniejsza się liczba kolców synaptycznych i znajdujących się na nich miejsc połączenia z innymi neuronami. Chociaż liczba neuronów zmniejsza się wolniej, niż dawniej sądzono, w wyniku spadku ich rozkrzewienia zmniejsza się objętość mózgu. Może to mieć znaczenie funkcjonalne, bo na przykład zmniejszenie hipokampa wskazuje na rozwój łagodnego uszkodzenia poznawczego (MCI) – częstej przypadłości związanej ze starzeniem się. Obserwuje się również zmiany w poziomie wielu neuroprzekaźników. Większość z nich obniża swój poziom, co może być związane zarówno z wymieraniem neuronów, jak i ze spadkiem aktywności enzymów odpowiadających za ich syntezę lub zwiększenie aktywności enzymów, które je rozkładają. W rezultacie dochodzi do charakterystycznych zaburzeń na poziomie zachowania – wzmożonej agresywności, obniżenia nastroju, nasilenia niekontrolowanych zachowań seksualnych, zaburzeń snu itp. Utrata neuronów cholinergicznych powoduje deficyty pamięci, utrata neuronów dopaminowych – obniżenie motywacji oraz subtelnej kontroli ruchów, co wywołuje pojawianie się drżeń.

Ż.d.: Rozumiem, że takie starzenie się mózgu to norma. A zmiany patologiczne?

J. V.: Patologiczne starzenie się mózgu związane jest z przyspieszonym wymieraniem pewnych typów neuronów. Wymieranie neuronów cholinergicznych w jądrze Meynerta powoduje rozwój choroby Alzheimera, dla odmiany wymieranie neuronów dopaminowych w istocie czarnej – choroby Parkinsona. Starzenie mózgu i zmniejszona przeżywalność neuronów łączy się ze spadkiem w tworzeniu się neurotrofin, czynników osłaniających neurony i ułatwiających powstawanie nowych synaps oraz odpowiedzialnych za tzw. plastyczność neuronalną, czyli zdolność neuronów do kompensowania uszkodzeń oraz reagowania na czynniki środowiskowe, np. wzrost liczby połączeń neuronalnych w czasie uczenia się. Chociaż poziom większości neuroprzekaźników z wiekiem spada, są i takie, w których obserwujemy trend przeciwny. Ale to też kończy się nienajlepiej. Dotyczy to przede wszystkim wspomnianego już glutaminianu, czyli głównego neuroprzekaźnika pobudzającego, który działa w taki sposób, że ułatwia napływ wapnia do neuronu. Gdy napływ ten jest zbyt wielki, neuron reaguje na bodźce słabe, na które młody neuron nie zwraca zupełnie uwagi. W rezultacie dochodzi do szumu informacyjnego i znacznie gorszej percepcji rzeczywistości. Wreszcie przyczyną starzenia się mózgu mogą być również zmiany w chromatynie jądrowej.

Ż.d.: Czy istnieje sposób na zahamowanie tych procesów degeneracji?

J. V.: Tak. Aktywność fizyczna i intelektualna, czego najlepszym dowodem jest starogrecka maksyma: „W zdrowym ciele zdrowy duch”. Najlepszą, a równocześnie najtańszą i przynoszącą największe korzyści metodą dbania o nasz mózg jest zapewnienie sobie zdrowego trybu życia, ze sporą, ale nie przesadnie dużą, aktywnością fizyczną oraz intelektualną. Z mojej obserwacji wynika, że najdłużej i w najlepszej formie żyją nasi licealni nauczyciele gimnastyki. Aktywność fizyczna powoduje tworzenie się w mózgu, zwłaszcza w obszarach związanych z funkcjami poznawczymi, neurotrofiny BDNF – mózgopochodnego czynnika wzrostu nerwów, odpowiadającego za wysoki poziom plastyczności neuronalnej, a co za tym idzie, również za nastrój i sprawność intelektualną. Po skończeniu 50 lat 30 minut wysiłku fizycznego przez 5 dni w tygodniu – szybki spacer, jazda na rowerze stacjonarnym, pływanie albo gimnastyka zmierzająca do uelastycznienia stawów, zwłaszcza kręgosłupa – daje doskonałe wyniki. Nie tylko powoduje zachowanie wysokiej sprawności intelektualnej, ale zmniejszają ryzyko upadków, wylewów itp.

Ż.d.: A aktywność intelektualna?

J. V.: Jest niesłychanie ważna dla utrzymania sprawności mózgu. Osoby używające mózgu przez całe życie, szczególnie – co może zdziwić – nauczyciele szkół średnich, którzy na co dzień obcują z uczniami stwarzającymi więcej problemów niż na przykład studenci, to grupa wyjątkowo długowieczna, zachowująca do końca sprawność umysłu. Co ciekawe – wielu z nich pracuje jeszcze przez długie lata po osiągnięciu wieku emerytalnego.

Naprawdę warto mobilizować się i uczyć rzeczy nowych. Niektóre organizacje, takie jak krakowska Akademia Pełni Życia, walczą z wykluczeniem społecznym seniorów właśnie głównie przez tworzenie dla nich kursów komputerowych. Sposób uczenia na tych kursach musi być odmienny niż na kursach dla studentów, ale wyniki są doskonałe. Inicjatywa pani Barbary Kaszkur-Niechwiej, twórczyni APŻ, okazała się bardzo płodna. Interesujące jest, że zarówno w tej organizacji, jak i w innych organizacjach senioralnych nastawionych na aktywność intelektualną (Uniwersytety Trzeciego albo Złotego Wieku) dominują kobiety: płeć piękna może w bardziej widoczny sposób niż brzydka zmienia się wizualnie wraz z wiekiem, ale intelektualnie jest znacznie sprawniejsza, o ile tylko nie pojawi się jakaś choroba. Niestety, kobiety bardziej niż mężczyźni podatne są na depresję i na chorobę Alzheimera. Ale wracając do pytania wyjściowego: używanie mózgu i jego rozwój to najlepsza metoda walki ze starością. Rozwiązywanie krzyżówek, sudoku, gra w scrabble…

Ż.d.: Czyli nie jest tak, że w pewnym momencie naszego życia możliwości poznawcze po prostu się kończą, a dane zapisane w mózgu, jak z komputerowego dysku, są po prostu stopniowo wymazywane?

J. V.: Nie, tak nie jest, a w każdym razie nie u ludzi starzejących się zdrowo. Jeżeli tylko nie rozwinie się guz mózgu, choroba otępienna, naczyniopochodna lub typu alzheimerowskiego, albo nie padniemy ofiarą depresji – możemy się cieszyć dobrą starością z pozytywnymi wspomnieniami i wiedzą z młodości. Przed wynalezieniem pisma historia, czy tradycja były przekazywane w formie ustnej przez starców. Kłopoty z pamięcią w późnym wieku często nie są powodowane wymazaniem engramów – czyli śladów pamięciowych – ale raczej trudnością ich wydobycia z zakamarków pamięci długotrwałej.

Ż.d.: Mózg, jak każdy narząd, powinien być prawidłowo odżywiany. Czy odpowiednią dietą możemy poprawić sprawność naszego mózgu?

J. V.: Jeśli chodzi o dietę wpływającą na mózg, jest to problem złożony i, szczerze powiedziawszy, w wyniku komercyjnego podejścia, dość trudny do racjonalnego ogarnięcia. Jest w tej materii wiele szarlatanerii. W każdym razie należy pamiętać, że dieta dobra dla mózgu i każdego innego narządu powinna być zrównoważona, z odpowiednią ilością błonnika i witamin, kwasów wielonienasyconych, zwłaszcza omega-3. Nie może zawierać zbyt wiele cholesterolu i nasyconych kwasów tłuszczowych. I tutaj dochodzimy do suplementów diety. Jest bardzo dużo preparatów witaminowych zawierających różne dodatki, zazwyczaj pochodzące z roślin egzotycznych, jak ginseng, goto kola i inne, mających ogólnie zwiększać wydajność myślenia. Są też suplementy specjalne, stosowane dla wspomagania pamięci, np. wyciągi z miłorzębu, czy poprawiające nastrój, np. wyciągi z dziurawca. Osobną grupę stanowią preparaty zawierające resweratrol, substancję aktywującą gen długowieczności sir-2. Można je stosować, ale z umiarem. Zamiast jednak chodzić do apteki, lepiej usiąść nad krzyżówką z kieliszkiem – bogatego w resweratrol – czerwonego wina w ręku.

http://www.medonet.pl/zdrowie-na-co-dzi ... index.html

_________________
Co raz to z ciebie jako z drzazgi smolnej
Wokoło lecą szmaty zapalone
Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny
Czy to co twoje ma być zatracone
Czy popiół tylko zostanie i zamęt
Co idzie w przepaść z burzą czy zostanie
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: badania naukowe
PostNapisane: wtorek, 16 marca 2010, 16:02 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 3 grudnia 2008, 21:10
Posty: 81
:-bd Wino czerwone poszło w ruch, (spacer też).

_________________
"Keep smiling" - uśmiechnij się !


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: badania naukowe
PostNapisane: wtorek, 16 marca 2010, 20:31 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 24 listopada 2008, 11:09
Posty: 381
"Kolosalne" odkrycie NASA wstrząśnie podstawami nauki
Naukowcy z NASA dokonali "wstrząsającego" odkrycia na Antarktydzie. Na głębokości 182 metrów poniżej lodu, w miejscu do którego nie dociera światło, naukowcy spostrzegli formę życia przypominającą z wyglądu krewetkę. Jak na razie nie wiadomo, jak mogła ona przetrwać w tak skrajnych warunkach – informuje serwis CNN.
Jak podkreślają naukowcy, choć samo stworzenie jest niewielkich rozmiarów (liczy długość około 8 cm), to jednak jego wpływ na naukę może być "kolosalny".

Odkrycie zostało dokonane dzięki małej kamerze wideo, która została opuszczona pod lód. Już teraz padają twierdzenia, że rezultaty badań mogą wstrząsnąć podstawami nauki, dotyczącymi tego, jakie stworzenia mogą przetrwać w określonych warunkach.

- Rozpoczynając badania, zakładaliśmy, że pod lodem nic nie ma – oświadczył jeden z naukowców, Robert Bindschadler. – To krewetka, która na talerzu ucieszyłaby niejednego – dodał żartobliwie.

Stworzenie, sklasyfikowane jako Lyssianasid amphipod, może być początkiem wielkich odkryć – nie tylko w mroźnych rejonach Ziemi, ale także w kosmosie – czytamy w CNN.

http://wiadomosci.onet.pl/2142390,441,k ... ,item.html

_________________
Co raz to z ciebie jako z drzazgi smolnej
Wokoło lecą szmaty zapalone
Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny
Czy to co twoje ma być zatracone
Czy popiół tylko zostanie i zamęt
Co idzie w przepaść z burzą czy zostanie
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: badania naukowe
PostNapisane: piątek, 19 marca 2010, 10:06 
Offline

Dołączył(a): poniedziałek, 19 stycznia 2009, 11:04
Posty: 4
Odkrycie istotnie bardzo ciekawe. Okazuje się, że pod lodem na dużej głębokości istnieje życie.Chciałabym być na Antarktydzie i podziwiać występujące tam zjawiska przyrodnicze.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: badania naukowe
PostNapisane: piątek, 19 marca 2010, 20:16 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 3 grudnia 2008, 21:10
Posty: 81
@-) Nie wiem, czy wytrzymalabyś tam długo ale warto dla takich doswiadczeń !!!!! :ymapplause:

_________________
"Keep smiling" - uśmiechnij się !


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: badania naukowe
PostNapisane: środa, 24 marca 2010, 23:04 
Offline

Dołączył(a): czwartek, 18 grudnia 2008, 20:02
Posty: 158
[quote="aleksander.kobylarek"]Mózg

Hm.Tak tez z lampką wina siedzę i myśle ,ze artykuł pocieszający nas słuchaczy czyli odbiorców takich treści.
Nasze nieprzymusowe przeciez ćwiczenia mózgu,ot chociazby podczas tego kursu pozwalają na zwiększoną jego pracę,a tym samym na wyrabianie pamięci.
Ciekawym faktem jest informacja ,że istnieje grupa neuronów dedykowana do pewnych określonych czynnosci.Osobiście nigdy z taką teorią się nie spotkałam
Pan prof. Jerzy Vetulanim troszkę nas pociesza twierdząc ,iż są funkcje mózgu poprawiajace sie z wiekiem.Ale nie wiem czy te argumentacje do konca są sluszne. Przytoczone przykłady mozna tlumaczyc dwojako:
-pogodniejsi stajemy się gdyz nie "pędzimy"juz prawie za niczym/no ,moze czasami/
Absolutnie jestem za starogrecka maksymą "w zdrowym ciele zdrowy duch"-więc bierzmy się mocno za wszystkie dobra psycho-fizyczne,ktore rozświetla nam życie. :o :geek: :-o B-)

_________________
Ciesz się życiem bez względu na pogodę.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: badania naukowe
PostNapisane: środa, 24 marca 2010, 23:08 
Offline

Dołączył(a): czwartek, 18 grudnia 2008, 20:02
Posty: 158
[quote="aleksander.kobylarek"]"Kolosalne" odkrycie NASA wstrząśnie podstawami nauki

:arrow: Cieszmy się z rozwoju nauki bez wzgledu na dalsze konsekwencje. :!:

_________________
Ciesz się życiem bez względu na pogodę.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: badania naukowe
PostNapisane: piątek, 2 kwietnia 2010, 07:09 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 24 listopada 2008, 11:09
Posty: 381
Święty Piłat
Popularny wizerunek Poncjusza Piłata, rzymskiego namiestnika Judei, który skazał Jezusa na krzyż, jest zdecydowanie negatywny. Mało kto jednak wie, że w późniejszej literaturze hagiograficznej i apokryficznej przedstawiano go w barwniejszym i lepszym świetle. W pewnych nurtach tradycji chrześcijańskiej jest nawet czczony jako święty.


Nowy Testament pokazuje Piłata jako człowieka dążącego do uwolnienia Jezusa. U św. Marka jest świadom, że Żydzi wydali Go przez zawiść,i skazuje tylko dlatego, by zadowolić czy raczej uspokoić tłum (Biblia Tysiąclecia, Mk 15,10). Według św. Łukasza (23, 4 – 16) i św. Jana (19,12) próbuje go oswobodzić. W tej ostatniej pod względem czasu powstania ewangelii Piłat ma cechy filozofa: rozmawia z Jezusem o sensie prawdy (Jn, 18, 33 – 37; 19, 9 – 12). Tymczasem wielu historyków uważa, że to przekaz tendencyjny, mający na celu zdjęcie z Piłata odpowiedzialności za skazanie Jezusa i przerzucenie jej na Żydów. Prawdopodobnie był to ukłon wczesnych chrześcijan w stronę rzymskiej władzy i odbicie sporów prowadzonych przez nich z Synagogą.

Dzieje Piłata po procesie Jezusa i utracie stanowiska prefekta stały się przedmiotem dociekań autorów chrześcijańskich. Jak pisze w swej kronice starożytny historyk Kościoła Euzebiusz z Cezarei (III/IV wiek), Piłat, złamany nieszczęściami, popełnił samobójstwo w 39 roku n.e., co miało być przejawem boskiej zemsty. Tak samo twierdzi inny kościelny historyk Rufin z Akwilei (Historia kościelna 2,7).

Także część apokryfów przedstawia zgon Piłata jako wymierzenie sprawiedliwości przez Boga. Średniowieczny utwór Śmierć Piłata, którego treść znalazła się w trzynastowiecznej Złotej legendzie, popularnym zbiorze legend o świętych spisanych przez dominikanina, a potem arcybiskupa Genui Jakuba de Voragine, mówi o skazaniu rzymskiego dostojnika przez cesarza na śmierć. Do egzekucji nie dochodzi, bo Piłat sam odbiera sobie życie. Gdy jego ciało zostaje wrzucone do Tybru, złośliwe duchy wywołują burzę. Przestraszeni Rzymianie wyławiają ciało Piłata, zawożą do Vienny i wrzucają do Rodanu. Historia z demonami się jednak powtarza. Dopiero po utopieniu w jeziorze w okolicach Lozanny ciało Piłata znajduje spoczynek – jeśli można to tak określić. Podobno jednak wypływa rokrocznie w Wielki Piątek i umywa sobie ręce tak jak podczas sądu nad Jezusem.

Historyczny Piłat

Piłat jest jedną z nielicznych postaci Nowego Testamentu, o których możemy powiedzieć nieco więcej, niż podaje Biblia. Piszą o nim autorzy tworzący w I wieku: Filon z Aleksandrii, najbardziej znany filozof żydowski w diasporze, i historyk Józef Flawiusz. Ponadto wspomina o nim Tacyt, znany historyk rzymski (I/II wiek). Niestety źródła informują tylko o kilku zdarzeniach z okresu, gdy Piłat był prefektem rzymskiej prowincji Judea (lata 26 – 36 po Chr.). Józef i Filon kreślą zdecydowanie czarny obraz rzymskiego urzędnika. Przedstawiają Piłata jako człowieka, który obraża swoim zachowaniem Żydów i popada z nimi w konflikt. Ponoć już u progu swojej prefektury wprowadza nocą do Jerozolimy – miasta świętego dla Żydów - sztandary z podobiznami cesarza. Potem chcąc sfinansować budowę akweduktu, zagarnia fundusz świątynny, wypuszcza serię monet z pogańskim symbolem religijnym laski augura oraz umieszcza w pałacu Heroda ozdobne tarcze ku czci cesarza, co Żydzi uznają za despekt. Przyczynę takiego postępowania Piłata obaj autorzy widzą w jego okrutnym i złośliwym charakterze. Być może jednak obrażanie żydowskich obyczajów wynikało nie ze złośliwości, ale z ich nieznajomości. Ostatnim zdarzeniem zarejestrowanym w źródłach jest krwawe spacyfikowanie ruchawki samarytańskiej. Po tym zdarzeniu Piłat zostaje odwołany do Rzymu, gdzie ma stanąć przed cesarzem. Ten jednak umiera przed jego przybyciem. W tym momencie Piłat znika z żydowskiej i rzymskiej historiografii. Poza tym mamy tylko jedną inskrypcję, która o nim wzmiankuje.

Właśnie w Szwajcarii, w masywie Alp brneńskich, znajduje się według tradycji domniemane miejsce pochówku Piłata – góra Pilatus (2137 m n.p.m.). Włochy również posiadają miejsce owiane podobną legendą – Lago di Pilato (Jezioro Piłata) w regionie Marche, w górskiej dolinie w Apeninach. Postać Piłata i wątek kary za skazanie Jezusa pojawia się w folklorze wielu krajów, głównie w kontekście obchodów Wielkiego Tygodnia.

Chrześcijanin, męczennik, święty…

W tradycji chrześcijańskiej rozwinął się też odmienny nurt, dążący do rehabilitacji i idealizacji namiestnika Judei. Według jego przedstawicieli Piłat pod wpływem spotkania z Jezusem nawraca się lub przynajmniej cieszy dobrą opinią. Już żyjący w II wieku pisarz chrześcijański Tertulian twierdził, że Piłat został chrześcijaninem i opowiadał o Jezusie cesarzowi (Apologetyk 21). Euzebiusz zaś informował, jakoby cesarz Tyberiusz chciał umieścić Jezusa w panteonie bogów. Niestety, jego następca Kaligula nie podzielał entuzjazmu dla tego pomysłu i nakazał Piłatowi popełnić samobójstwo (Historia kościelna 2.2.7). Ireneusz, biskup Lyonu i apologeta, pisał, że gnostycka sekta Karpokracjan chwaliła się posiadaniem i kultem portretu Jezusa sporządzonego przez Piłata (Adversus Haereses 1.25.6). Natomiast św. Augustyn wspominał, że Piłat uwierzył w bóstwo Chrystusa i porównał go do mędrców ze Wschodu (Kazanie 201, por. Mt 2, 1 – 12).

Istnieje cały cykl utworów apokryficznych i hagiograficznych poświęconych Piłatowi, takich jak Raport Piłata, Korespondencja Piłata i Heroda, Wydanie Piłata. W większości są to utwory średniowieczne. Najstarsza jest zapewne Ewangelia Nikodema (datowana na IV/V wiek), choć chronologia powstawania poszczególnych pism jest trudna do określenia z powodu zawiłej historii ich przekazu. Utwory apokryficzne żyły własnym życiem. Były kopiowane, przerabiane i łączone, co także przysparza trudności z ich datowaniem.

Pisma te przedstawiają losy Piłata po skazaniu Jezusa – z reguły jako człowieka nawracającego się na chrześcijaństwo. W niektórych Rzymianin staje się... męczennikiem za wiarę. Etiopski utwór Męczeństwo Piłata, powstały zapewne między V a XIII wiekiem, podaje bajkowy opis wydania Piłata na śmierć wskutek intrygi Żydów. Piłat zostaje skazany na ukrzyżowanie. Co więcej – zostaje powieszony na tym samym krzyżu co Jezus i doznaje wizji chwały bożej. Doświadcza także łaski cesarza, który każe go zdjąć z krzyża i przywrócić do zdrowia. Piłat ginie dopiero po wielu perypetiach jako ofiara spisku.



Piłat w literaturze pięknej i filmie

Poncjusz Piłat pojawia się często jako bohater literatury pięknej i filmu. Chyba najbardziej znaną kreację literacką stworzył Michaił Bułhakow w sławnej powieści Mistrz i Małgorzata. Przedstawia ona rosyjską rzeczywistość czasów stalinowskich. Tak ponurą i absurdalną, że nawet szatan ma kłopot, aby się w niej odnaleźć. Piłat pojawia się jako główny bohater dzieła pisanego przez jednego z bohaterów powieści. Skazany jest przez Boga na ciągłe wyrzuty sumienia. Jego największym grzechem jest tchórzostwo. Według Bułhakowa, ci, którzy ze strachu aprobują zbrodniczy system stworzony przez Stalina, są obarczeni winą, jak Piłat, który umył ręce skazując na śmierć Jezusa.

Na ekranie Piłat pojawiał się głównie w filmach o działalności lub śmierci Jezusa (np. w Jezusie z Nazaretu Franco Zefirellego z 1977 roku czy Pasji Mela Gibsona z 2004 roku). Istnieją też bardziej kontrowersyjne obrazy, jak prześmiewczy Żywot Briana grupy Monty Python z 1979 roku czy Ostatnie kuszenie Chrystusa Martina Scorsese z 1988 roku, oparte na powieści greckiego pisarza Nikosa Kazantzakisa.

Nie mniej pozytywny obraz Piłata kreśli Raport Piłata i jego prawdopodobna kontynuacja Wydanie Piłata. Pierwsze dzieło to apokryficzna relacja składana cesarzowi przez prefekta Judei. Piłat relacjonuje cuda Jezusa (znane doskonale z ewangelii kanonicznych), jego śmierć i niezwykłe zdarzenia jej towarzyszące. Wydanie Piłata zaś opisuje postawienie namiestnika przed sądem cesarza za... skazanie Jezusa; oczywiście i cesarz, i Piłat uznają boskość Odkupiciela. Dostojnik tłumaczy, że winnymi tej zbrodni są Żydzi, cesarz więc każe zgotować im rzeź. Piłat zaś zostaje skazany na ścięcie.

Podczas egzekucji dobiega donośny głos z niebios: Będą cię błogosławiły wszystkie pokolenia. W końcu anioł zabiera odciętą głowę Piłata do nieba. Oba utwory powstały prawdopodobnie w V wieku lub później. Raport Piłata wyraźnie nawiązuje do chrześcijańskiej tradycji, wedle której zachowały się oryginalne raporty z procesu Jezusa. O ich istnieniu wspominali z przejęciem pisarze chrześcijańscy Justyn (Apologia 35, 9) i Tertulian (Apologetyk 21, 24). Późniejsza literatura apokryficzna oczywiście „zna” tekst raportu.

Zemsta Zbawiciela i libijska Akwitania

Powstanie apokryfów z Cyklu Piłata i legend związanych z rzymskim prefektem miało pewne cele. Było odpowiedzią na ludzką ciekawość losów postaci wymienionej w Nowym Testamencie. Wzbogacało także treść Biblii. Jedyne zdanie w ewangeliach, które mówiło o relacji między Piłatem a Herodem Agryppą, królem Galilei (w tym dniu stali się przyjaciółmi,Łk 23,12), stało się pretekstem do powstania apokryficznej korespondencji między tymi dwoma bohaterami. Legendy i apokryfy były także przejawem religijności ludowej. W Kościołach wschodnich towarzyszyły procesowi kanonizacji postaci Piłata. Według ich autorów jedynymi winnymi kaźni Syna Bożego byli Żydzi. Już w bardzo starej, pochodzącej z II wieku, Ewangelii Piotra Piłat mówi do Żydów: Ja jestem czysty od krwi Syna Bożego, wyście tego chcieli (przeł. M. Starowieyski). W utworze tym nie żołdacy Piłata, ale tłum Żydów szyderczo przebiera Jezusa za „króla”, bije trzciną i opluwa. Skrajnym przejawem takiego podejścia jest apokryf z IX wieku Zemsta Zbawiciela. Przedstawia cesarza Tytusa chorego na rakowe owrzodzenie twarzy. Znika ono cudownie, a uradowany cesarz wyznaje wiarę w Jezusa Zbawiciela. Natychmiast każe też torturować i wytracić Żydów. Tak oto wydarzenie historyczne, jakim było stłumienie przez legiony rzymskie powstania żydowskiego w latach 70 – 73, ukazano jako sprawiedliwą zemstę cesarza na narodzie „morderców Boga”.

Utwór cieszył się popularnością w czasach krucjat, a warto pamiętać, że towarzyszyły im pogromy Żydów. Zwłaszcza podczas tzw. krucjaty ludowej w 1099 roku idący przez Europę ochotnicy z braku muzułmanów mordowali Żydów pod zarzutem bogobójstwa. Legendy i apokryfy często mieszały prawdę z fikcją. Zemsta Zbawiciela jest skrajnym przykładem nagromadzenia błędów historycznych. Herod błędnie nazwany jest tetrarchą, a cesarz ma rządzić w Akwitanii, w libijskim (sic!) mieście Burdigalla. Pomieszanie Akwitanii (południowo-zachodnia Francja) z Libią niezbyt dobrze świadczy o erudycji anonimowego autora.

Ważną rolę w rozwoju tradycji o Piłacie odegrała Ewangelia Nikodema, nazywana także Aktami lub Dziejami Piłata. Zapewne pierwotnie była to apokryficzna ewangelia, przekształcona z czasem w utwór, którego autorstwo przypisano samemu Piłatowi. Składa się z trzech luźno powiązanych ze sobą części, które powstały w różnych okresach (między IV a VIII stuleciem). Piłat jest tu świadkiem cudu – sztandary żołnierzy kłaniają się Jezusowi. Broni Jezusa przed Żydami, których oskarża o buntowniczość i niewdzięczność wobec ich króla i dobroczyńcy. Na podstawie Ewangelii Nikodema zorganizowano w średniowieczu niezliczoną ilość misteriów pasyjnych. Była także inspiracją dla licznych kazań i spekulacji teologicznych. Znali ją i cenili jako wiarygodną relację o męce Jezusa m.in. św. Bernard z Clairvaux i św. Jan Kanty.

Apokryfy opisują także żonę Piłata, pobożną Klaudię Prokulię, która również staje się wyznawczynią Chrystusa. W Nowym Testamencie pojawia się tylko raz (Mt 27,19) – bezimiennie – i ostrzega męża: Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu. Komentując ten werset, pisarz i teolog Orygenes (żyjący w II/III wieku) sugerował, że została chrześcijanką. Żona Piłata dostała imię w Ewangelii Nikodema. Tam też znalazł rozwinięcie jej wieszczy sen. Miał być bożym objawieniem i pokazywać pasję Jezusa jako akt zbawczy. Z drugiej strony istniała też interpretacja, że sen zesłał szatan, pragnąc, aby kobieta powstrzymała Piłata i przez to zahamowała zbawienie ludzkości. Ostatecznie oboje małżonkowie awansowali do grona świętych w Kościele etiopskim i egipskim Kościele koptyjskim. Ich pamięć czci się u Koptów 9 czerwca, a w Kościele etiopskim 25 czerwca. Św. Klaudia pojawia się także w liturgii Cerkwi prawosławnej (27 października), ale bez małżonka – wszak nie posłuchał jej ostrzeżenia. Według tradycji tych Kościołów miała ponieść śmierć męczeńską. Trudno określić początkikultu Piłata i jego żony, utrzymał się on jednak do dziś.

Piłat na służbie pogan

Warto wiedzieć, że postać Piłata wykorzystywali nie tylko chrześcijanie. W pewnym okresie stała się ona nawet narzędziem walki z chrześcijaństwem w Imperium Rzymskim. Euzebiusz z Cezarei wspomina (Historia kościelna 9,4,1) sfałszowane pismo określane jako Akta Piłata i Zbawiciela, ukazujące negatywny obraz Jezusa. Wrogi chrześcijanom cesarz Maksymin Daja kazał rozpowszechniać je w miastach i podawać do czytania w szkołach. Był to element intelektualnej i literackiej polemiki z chrześcijaństwem, która poprzedzała i towarzyszyła prześladowaniom od czasów cesarza Dioklecjana (od 303 roku).

Jak widać, legendarna historia Piłata jest nie mniej fascynująca niż to, co wiemy o jego życiu i okolicznościach skazania Jezusa. Droga od prefektury i wyroku śmierci na Syna Bożego do świętości jest wyjątkowa, nawet jak na bogaty zbiór chrześcijańskich świętych, wśród których nie brakowało byłych wrogów wiary i Kościoła. Zrobił karierę jako święty Kościołów wschodnich i znalazł stałe miejsce w kulturze. Żaden obraz przedstawiający sąd Jezusa ani misterium paschalne nie mogą się bez niego obyć.

Sławomir Poloczek jest studentem w Instytucie Historii i w Instytucie Archeologii UW

http://portalwiedzy.onet.pl/4869,1581,1 ... pisma.html

_________________
Co raz to z ciebie jako z drzazgi smolnej
Wokoło lecą szmaty zapalone
Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny
Czy to co twoje ma być zatracone
Czy popiół tylko zostanie i zamęt
Co idzie w przepaść z burzą czy zostanie
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 102 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL